Karolcia - streszczenie szczegółowe
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Przy ogromnej bramie czuwał strażnik miejski w starodawnym stroju i spoglądał niezmiernie srogo na każdego, kto miał zamiar dostać się do gmachu. Karolcia wystraszyła się groźnej miny mężczyzny, lecz nie Piotr. Oczywiście jego starania na nic się zdały – strażnik nie zamierzał wpuścić do Ratusza małego chłopca, poruszył groźnie wąsiskami i ryknął:
— Zjeżdżaj mi stąd, smarkaczu, pókiś cały! Patrzcie go! Interes ma do Prezydenta
Miasta!
— A mam! — tupnął nogą Piotr. Dla wszelkiej pewności stał teraz trochę dalej od
strażnika, ale nie dawał za wygraną.
— Cha, cha, cha, cha, cha, cha, cha! — śmiał się strażnik. — Interes do Prezydenta! A to dobre!
— Dobre, niedobre, ale mam interes!
— Oooo! Patrzcie! Nie widać, a słychać — drwił strażnik — ale dosyć już żartów! Bo jak się zdenerwuję, to ci zaraz przyłożę!
— Proszę mnie natychmiast wpuścić! — powiedział teraz z mocą Piotr — ja muszę
wejść i załatwić niezmiernie ważną sprawę.
— A ja ci mówię, że nic nie załatwisz, pętaku! — wrzasnął strażnik i paradną halabardą, którą trzymał w ręku, zamierzył się na Piotra.
— A ja mówię, że załatwię — powtórzył Piotr. — I jak już załatwię, to panu będzie wstyd, że pan mnie nie chciał wpuścić.


Dzieci zdały sobie boleśnie sprawę, że srogi mężczyzna ich nie wpuści. Trzeba było poprosić o pomoc koralik i już po chwili – zupełnie niewidzialni – mijali wartownika. Piotr nie mógł wytrzymać i pociągnął za połę jego paradnego munduru, potem za halabardę i niechcący wyrwał mu ją z ręki. Koniec końców widok był przezabawny: halabarda sama ruszyła na wartownika, który na dobre przestraszył się i zaczął uciekać.

Bohaterowie ruszyli przed siebie. Przeszli przez ogromne podwórze, na którym rzędem stały piękne auta, kusząc ich swoim widokiem do tego stopnia, że postanowili im się przyjrzeć dokładnie. Piotrowi najbardziej podobało się jedno bardzo duże i długie auto, polakierowane na czerwono i czarno. Przekonywał Karolcię, że potrafiłby nim kierować, aż w końcu wsiedli razem i uruchomili pojazd.

Gdy Piotr męczył się z kierownicą i ryczącym silnikiem, na podwórze wypadł rozgniewany kierowca czerwonego wozu. Zaraz skamieniał ze zdumienia - czerwony samochód był pusty, choć motor warczał, a wóz podskakiwał dziwnie. Nagle usłyszał pytanie niewiadomo od kogo, jak zatrzymać wóz. Biedny, już zupełnie nie wiedział, co się z nim dzieje. Naraz auto zatrzymało się. Drzwiczki otworzyły się z trzaskiem i z trzaskiem zamknęły. To niewidzialni Piotr i Karolcia szybko wysiedli z samochodu, szukając gabinetu samego Prezydenta Miasta.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 - 


  Dowiedz się więcej
1  Karolcia - plan wydarzeń
2  Motyw podróży w „Karolci”
3  Karolcia - streszczenie w pigułce



Komentarze
artykuł / utwór: Karolcia - streszczenie szczegółowe






    Tagi: