W ten sposób Filomena została sama przy klatce, uczepiona jej prętów. Usiłowała dosięgnąć lwów parasolem i wrzeszczała jakieś niemądre słowa. Nie zauważyła nawet, jak małe małpki, kapucynki przysiadły na pobliskim drzewie i przyglądały się jej z zainteresowaniem. Nie ulegało wątpliwości, że postanowiły dopomóc lwom oraz Karolci i Piotrowi. Po chwili małpki zaatakowały Filomenę, wczepiły się w jej kapelusz, a ta miotała się rozzłoszczona jak stado tygrysów.

Kapucynki szybko otworzyły klatkę, a lwy szybko i zwinnie wymknęły się z niej. Razem z Prezydentem pobiegły w stronę bocznego wyjścia, a Karolcia i Piotr zajęli się Filomeną, którą wepchnęli do pustej klatki. Gdy spostrzegła, że jest uwięziona, zawyła dziko:
— Ha! Nie ujdziecie mej pomście! — i rzuciła się, aby wyłamać kraty. Jednak to się jej nie udało. Próbowała zresztą rozgryźć żelazne pręty, ale i ten pomysł był jak najzupełniej chybiony. Skakała więc tylko ze złości aż po sam wierzch klatki i rozczapierzała swe szponiaste palce — wyglądała jak bardzo dziwny stwór. A potem wskoczyła na zawieszoną w klatce suchą gałąź i zaczepiła się o nią nogami.

Widząc to, Piotr przekreślił napisane na małej deseczce słowo „lwy" i napisał znalezioną w kieszeni czerwoną kredką: dziwne zwieżę.

Żegnani okrzykami kapucynek bohaterowie dosiedli wielbłądów i błyskawicznie znaleźli się przy bramie, gdzie czekał na nich niewidzialny Prezydent z lwami, które tym razem przezornie ukryte były w bagażniku. Gdy już mieli jechać, Piotr zdał sobie sprawę, że zrobił błąd ortograficzny. Pewnie by go poprawił, gdyby nie zbliżający się dźwięk syren samochodowych.

NARESZCIE W OGRODZIE!

W końcu bohaterowie dotarli do ogrodu. Przybyli w ostatniej chwili, gdy właśnie jacyś dwaj urzędnicy ogromnym kluczem mieli zamiar zamknąć bramę ogrodu. Karolcia już miała odczarować przyjaciół i siebie, lecz Prezydent najpierw chciał wypróbować, czy da radę wyperswadować zamknięcie ogrodu tylko tonem głosu – oczywiście nie udało się.

Po chwili cała trójka była już widzialna, a wokoło słychać było dziki okrzyk radości dzieci, które witały przyjaciół z powrotem w swoim gronie. Nie małe zdziwienie wywołało pojawienie się samego Prezydenta. Wszyscy zaczęli mu dziękować za zainteresowanie się ich sprawą. Gdy Prezydent zakazał zamykania ogrodu i zobowiązał się do wydania stosownego zakazu w tej sprawie, postanowił zwiedzić to miejsce. Wcześniej wypuścił z bagażnika lwy, które wywołały spore zamieszanie. Dzieci zaczęły je głaskać i przytulać i wszyscy wyruszyli do ogrodu:

10 zdań, które pomogą Ci zatrzymać chłopaka przy sobie!                               
trajkotki.pl                                                    
                                                                                                   
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 - 


  Dowiedz się więcej
1  Motyw podróży w „Karolci”
2  Motyw czarownicy/wiedźmy w „Karolci”
3  Motyw arkadii w „Karolci”



Komentarze
artykuł / utwór: Karolcia - streszczenie szczegółowe




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: