Karolcia - streszczenie szczegółowe
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
PANIE PREZYDENCIE MIASTA!

Ten ktoś siedzący za biurkiem zasłonięty był zupełnie gazetą i wcale nie było widać, kto to jest. Nagle poruszył się i odłożył gazetę. To była… Filomena!

Było za późno na ucieczkę. Filomena spostrzegła lwy, które zaraz zaczęły udawać, że są skamieniałe, i od razu domyśliła się, że na pewno Piotr i Karolcia byli w pobliżu. Bo tylko dzięki mocy niebieskiego koralika mogły ożyć kamienne lwy. A jeśli w pobliżu była Karolcia — w zasięgu ręki był niebieski koralik!

Filomena jednym susem przeskoczyła przez biurko i rzuciła się w stronę lwów. Jej nos wydłużył się i zaczerwienił niczym bociani dziób, gdy napadła na lwy. Nie dowiadując się od nich niczego, rozglądała się bacznie, czy nie dostrzeże błękitniejącego koralika. Ten, choć był schowany w pudełeczku i razem z pudełeczkiem ukryty w kieszeni sukienki, był widoczny! Świecił słabiutkim, błękitnym światełkiem i wskazywał nieomylnie, gdzie znajduje się dziewczynka.

Nie było właściwej drogi ucieczki. Za drzwiami na pewno byli jeszcze ludzie, którzy ich przed chwilą gonili, a tymczasem Filomena nie wiadomo skąd zdobyła parasol i z parasolem w ręce nacierała na biedne lwy. Nie wystraszyła się nawet ich ryknięć. Atakowała zaciekle i w pewnej chwili tak mocno trzasnęła parasolem jednego z nich, że aż mu rozbiła nos. Groziła, że gdy zdobędzie koralik, zamieni ich w kamień na zawsze:
Uganiała się teraz za lwami naokoło biurka. Lwy umykały w szalonym pędzie, Piotr i Karolcia trzymali się ich kosmatych grzyw, a Filomena biegała za nimi, wpatrzona w migocący błękitny koralik, zadyszana, z parasolem w ręce.


Nagle do pokoju wszedł jakiś starszy, bardzo miły pan. Lwy spostrzegły go wcześniej, zanim zauważyła jego wejście Filomena, i natychmiast skamieniały. Widząc krzyczącą i wymachującą parasolem kobietę, mężczyzna skarcił sekretarkę nakazał, by nikt mu nie przeszkadzał, ponieważ musi pomyśleć o bardzo ważnych sprawach. Filomena w końcu wyszła, trzasnąwszy lekko drzwiami, a Prezydent Miasta zauważył przycupnięte pod ścianą dwa kamienne lwy. Nie dość tego – jakiś cienki głosik, poprosił o wysłuchanie: — To my! Karolcia i Piotr! Z Kwiatowej! […] Pan nas nie widzi, bo my jesteśmy niewidzialni — wyjaśniał dalej głosik […].

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 - 


  Dowiedz się więcej
1  Karolcia - charakterystyka
2  Problematyka „Karolci”
3  Motyw przyjaźni w „Karolci”



Komentarze
artykuł / utwór: Karolcia - streszczenie szczegółowe




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: